sobota, 18 stycznia 2014

Czarna ściana czy tablica???

Hej

Dzisiejszy temat poświęcam czarnej ścianie, kawałkowi ciemnej plamy:)
To żadna ameryka- wiem...nic czego byście nie widzieli i nic co jest jakimś super dizajnem, ale nie o to chodzi.


Często czarny ( a zwłaszcza ściana) kojarzy się z pojęciem czegoś brzydkiego i mało estetycznego... niektórzy nie są sobie w stanie nawet wyobrazić czegoś takiego u siebie w domu, a już na pewno nie w pokoju u dziecka, przecież to wygląda " jak w piekle" :) no cóż- ja tak nie uważam , bo to wszystko można ładnie skonkretyzować z resztą przestrzeni, z meblami, tekstyliami, dodatkami i kolorami. 
Najbardziej co mnie inspiruje to dzieci- przede wszystkim moje, ale ....:) jakiś czas temu w trakcie odwiedzić u siostry moja Marcelinka ze swoją rok młodszą kuzynką nie mogły się zgodzić, a wszystko przez tablicę do rysowania kredą. Był taki dym, że mało brakowało i tablica byłaby wystawiona na balkon ;p Córeczka moja takiej nie posiada, bo niestety, ale jej pokój nie mieści nawet połowy klamotów , które już kręcą nam się pod nogami...a jeszcze stojąca tablica?? ( mini sztaluga) w ogóle jest dla mnie nie do wyobrażenia . Przez pewien czas rozwiązaniem zastępczym dużego formatu był biały brystol A0, potem różowy, potem szary papier przyklejony na ścianie w sypialence naszej.

Pomysł na kawał czarnej ściany nie dawał mi spokoju... nie mam niestety miejsca na tego typu realizację, więc postanowiłam pocieszyć się chociaż zdjęciami znalezionymi w internecie,a siostrom ( i mam nadzieję, że komuś innemu również) podsunąć pomysł, zainspirować,a może nawet przekonać:) To daje mi odrobinę satysfakcji ... tak jest zresztą z wieloma sprawami związanymi z projektowaniem wnętrz- coś bardzo chciałabym zrobić, zmienić, coś mieć,tyle mam pomysłów na wnętrza, ale przecież nie można mieć wszystkiego!! nie można zmieniać czegoś co pół roku...,a już na pewno nie na 56 metrach. Mieszkanie, owszem, dopasowujemy do własnych potrzeb, tak, aby czuć się w nim dobrze, aby naszym dzieciom było wygodnie rozwijać się, aby były szczęśliwe, aby stworzyć im przestrzeń do bycia kreatywnym i do tego wszystkiego uśmiechniętym. No, ale przecież nie zrobimy sobie sali gimnastycznej i świetlicy we własnym mieszkaniu jak nie mamy na to miejsca!! jesteśmy jeszcze my- dorośli:)

Oto kilka inspiracji znalezionych na pinterest:)
Zacznę od pokoi u dzieci...



Musicie też wiedzieć ,że rysunek jest obok mowy jedną z pierwszych form ekspresji dziecka,   z ręką uniesioną do rysowania ćwiczy i reguluje napięcia mięśniowe, może spontanicznie poruszać się i "tańczyć" przy swojej wielkiej "kartce" i mazać co mu się tylko w danej chwili podoba... jak dla mnie czad:)
Poza tym rysunki małych dzieci, bazgrołki , kolorowe kreski, pokraczne i połamane koła, tzw.Głowonogi i odzwierciedlanie tego co rzeczywiste oczami malucha dla nas staje się abstrakcją szalenie mi się podoba... poważnie... są niesamowite...kiedyś takimi rysunkami, zeskanowanymi na wielki format chciałam wsadzić za szkło w miejscu gdzie zwykle w kuchniach kładziecie płytki ... mam całą kolekcję takich ołówkowych dzieł autorstwa Oli.






Myślę ,że w domach w których jest dużo małych dzieci, albo w domach , które odwiedza często dużo małych dzieci jak np. w moim rodzinnym domu w Skorzewie, to takie zagospodarowanie w mega wielką tablicę jest świetnym rozwiązaniem na nudę i niezgodę " bo tablica za mała":) ba....mało tego, do tablicy podejdzie 1,5 roczne dziecko...ale myślę ,że nawet ja nie przeszłabym obojętnie i coś musiała nagryzdać :p, przecież nie musimy wieszać takiej "ściany" u dziecka w pokoju, bo może ono też nie ma na to za bardzo miejsca.



Wersja dla dorosłych:) na rodzinne zabawy, na spotkania ze znajomymi przy herbacie z prądem ;)...wersja dla zapominalskich, dla takich, którzy lubią sobie coś porysować lub zrobić bilans na następny dzień:D







Ciekawa jestem jaki rysunek pamiątkowy zostawiłby mój Tata, gdyby mógł nas odwiedzić...albo któryś z moich Braci :) :D

To tyle na dzisiaj! wiecie co? szalony pomysł wpadł mi do głowy...może tak na klatce w bloku urządzić mojemu dziecku taką wielką tablicę? :) hm ...
oj nie!
  ♥♥♥     POZDRAWIAM    ♥♥♥

źródło zdjęć: www.pinterest.com

 ps. więcej inspirujących zdjęć, które przypięłam znajdziecie tutaj 
PINTEREST SHEKOKU  :)

7 komentarzy :

  1. Jak dla mnie taka ściana w domu, to genialny pomysł. Każdego dnia, w zależności od nastroju, pogody, czy zwykłego widzimisię można zupełnie zmienić charakter danej przestrzeni. Każdy mieszkaniec może zaznaczyć swoją obecności w domu. Zostawić miłą wiadomość dla kochanej osoby. Tyle możliwości! A dla dzieci kreatywnych szaleństw do woli :) Mam nadzieję, że jak już doczekam się swoich własnych 4 ścian, to znajdę tam choć malutki kawałek na "czarną" ścianę. Bardzo fajny post :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Pietruszko ;) ujęłaś to świetnie w kilku zdaniach.... pozdrawiam i dzięki za odwiedzinki :)

      Usuń
  2. fajny pomysł, moja siostra ma taki kawał w kuchni i dzieciaki też mają. jedynie co mi się nie podoba to ze ciężko ja do czarności wymyć i ściana traci na świeżości...tutaj masz też fajna inspirację
    http://anitasienudzi.blogspot.com/2014/01/moje-ulubione-miejsce-w-mieszkaniu.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też się marzy taka tablica, ale niestety w naszym wynajmowanym nie mamy warunków. Taka w pokoju dziecięcym jak na Twoich zdjęciach prezentuje się rewelacyjnie:) Póki co zrobiłam mojej rocznej córeczce tablicę na stoliku ikeowskim. To też jest jakies rozwiązanie zastępcze:)
    http://taksobieszyje.blogspot.com/2014/01/stolik-do-rysowania-kreda.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się taka niby tablica ! Ale ja osobiście nie pomalowałabym ściany taką farbą , wolałabym w jakiejś starej fajnie odnowionej ramie pomalować jakąś płytę taką farbą i jak się dzieciakom znudzi po prostu ją zdjąć i potem wykorzystać w kuchni na ulubiony przepis :) Właśnie jakoś na dniach nabyłam na wyprzedaży w Biedronce tablicę magnetyczna za całe 8zł , kolorową , z magnesami i pisakiem zmywalnym w komplecie , dzieciaki mają frajdę , mogą gryzdać , przypinać , cudować :D I to chyba najlepsze rozwiązanie , miłej niedzieli ci życzę , dziękuję za odwiedziny na nowym blogu , a tymczasem uciekam do maszyny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł jest fajny, ale jednak w pokoju dziecka i nie na całą ścianę, ale na fragmencie. Sama radość rysowania wielka, przyznam jednak, że chyba nie chciałabym, by moja wesoła trójka latała po mieszkaniu z wiecznie upacianymi od kredy rączkami. No i ten pył na podłodze... A pyłu uniknąć się nie da, co wiem od osób, które takie rozwiązanie mają i i ich zachwyt nieco przygasł:) Ale - wracam do początku - pomysł jest fajny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna nosze się z zamiarem wygospodarowania takiego miejsca, ale jakoś mi brak odwagi:-)

    OdpowiedzUsuń